Baza K2 30.07.2010


Siedzimy wszyscy już 3ci dzień w bazie. Wokół okropna pogoda, pada deszcz ze śniegiem! Deszcz powyżej 5 tysięcy metrów, dziwne zjawisko na tej wysokości, ale ponoć w Karakorum nie takie rzadkie. Jedyną wątpliwą zaletą jest fakt, że nie zasypuje nam bazy świeżym śniegiem, tylko wszystko od razu topnieje. Mamy nad nami jakiś ciepły front, który skutecznie psuje pogodę w rejonie K2. Wg prognoz może poprawi się po 3-4 sierpnia, więc cierpliwie czekamy, nic innego nie jesteśmy w stanie zrobić.


Jeszcze kilka dni temu wszyscy byliśmy podekscytowani próbą ataku. Podzieleni na 2 grupy, które wyszły z bazy 24 i 25go lipca zmierzaliśmy w kierunku szczytu. Pierwsza grupa miała atakować 27go lipca, w niej Kinga, Tamara i Darek. Reszta ekipy, z przystankiem w obozie 3cim planowała atak 29go lipca, już po zejściu pierwszej trójki. Niestety już 26go było wiadomo, że ewentualne szanse ma tylko pierwszy zespół. Prognoza rokowała tylko na wejście 27go, później pogoda gwałtownie się zmieniała. Zapowiedź silnego wiatru i opadów na 29go zatrzymała drugi zespół w połowie drogi w górę. Zeszliśmy do bazy i obserwowaliśmy poczynania Kingi, Tamary i Darka. Niestety 26go dotarli z powodu wiatru zbyt późno w rejony obozu go. Rozstawili namioty w tzw. niższej 4ce, ok godziny przed ramieniem K2. Podjęli decyzję o zejściu następnego dnia. Pogoda nie była taka, jak mówiła prognoza, wiec próba wejścia na szczyt mogła być zbyt ryzykowna. Liczymy, że pogoda niebawem się poprawi. U góry pada śnieg i oblepia skały. Jeśli będzie tak jeszcze przez kilka dni, może skończyć się to poważnym zagrożeniem lawinowym na naszej drodze. Droga do 1ki po opadach to zawsze loteria. Trzeba będzie poczekać dzień, dwa, aby spadły lawiny i dopiero można będzie działać. Liny poręczowe znów pod śniegiem do wyrywania lub do naprawy, droga na nowo do przetorowania. Łatwo nie będzie, ale duch w zespole ciągle jest!


Tomek Kobielski